niedziela, 27 kwietnia 2014

Boże prowadzenie

 Zazwyczaj Bożym prowadzeniem nazywam jakiś splot wydarzeń które w końcu dobrze się skończyły, człowiek ma przekonanie że choć było trudno, to jednak wyszło na dobre. Od początku kwietnia w wielu fragmentach biblijnych znajduję słowa: nie bój się. W piątek czytałam Ps 37 i pierwszych 5 wersetów znowu przypomniało mi jak ważne jest ufać Panu choć się nie rozumie Bożego prowadzenia. Na nowo odkrywam że ufanie Panu Bogu jest trudne. Droga po której teraz idę, nie podoba mi się, całkiem tak, jak nie dawno w wersetach w książeczce z Biblią na co dzień czytałam z Jana 21,18 słowa dotyczące Piotra: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, sam się przepasywałeś i chodziłeś, dokąd chciałeś; lecz gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a kto inny cię przepasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz. Jedno wiem: chcę na tej drodze być użyteczna dla Boga i ludzi. Ludzka bieda jest przerażająca i nie myślę tu o pieniądzach, bo to jakoś chyba nawet nie jest największym problemem. Pogmatwane życie, brak ... no właśnie, Boga i Jego zasad w życiu, komplikuje je tak bardzo że teraz widzę że tylko Bóg może sprawić cud, tylko Bóg może tym ludziom z którymi się ostatnio spotykam, naprawdę pomóc. Długo trwało zanim do tego doszłam.

A jeszcze coś, zachęcam gorąco, do oddania 1% z podatku na CME. Z tych pieniędzy jest finansowana dobra robota http://cme.org.pl/index.php?D=125

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza