czwartek, 11 grudnia 2014

Jakiego materiału używam do budowania? Złota czy słomy.

Od środy jesteśmy w Krakowie na szkoleniu i mamy dość intensywny czas o przepisach prawa. Ale nurtuje mnie tekst który omawialiśmy w niedzielę wieczorem na grupie skype-owej. Był to fragment z 1 listu do Koryntian 3:10-17. Paweł mówi w kontekście rozłamów jakie powstały w pierwotnym kościele. Nie narzeka na innych, ale wskazuje na Chrystusa. On jest wzorem do którego wszyscy mamy powracać i czerpać motywacje do służby. Inne fragmenty mówią że jest kamieniem węgłowym czyli narożnym który wyznaczał właściwe piony i poziomy dla całej budowli. Paweł wie, że tylko utrzymując te wytyczone kierunki da się budować. Z drugiej strony wskazuje na to z jakiego materiału budujemy. Tutaj dopiero robi się ciekawie. Bo jak rozumieć to porównanie? Pomocne jest spojżenie na to jak to będzie oceniane. Dzień sądny to pokaże. Czyli nie to co materialne się ostanie, ale to co zasiejemy w drugim człowieku. Kiedy o tym myślę to widzę że "owoce Ducha" mają taką wartość tu i w wieczności. Wszystko inne nie przetrwa próby. Z drugiej strony to nie do nas należy ocena by się oskarżać, bo wszyscy będziemy musieli stanąć przed sądem. To jest jedyny miarodajny czynnik który pokaże z czego budowaliśmy. W tym kontekście ważne jest przypomnienie Pawła że to my jesteśmy Świątynią Ducha. Całymi sobą zawsze i wszędzie możemy być użyteczni dla Jego Chwały.
Pamiętając oczywiście, że nie jesteśmy w tym sami. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza