piątek, 25 lipca 2014

Zelów i nie tylko.

Dla Marioli ten wyjazd to głównie ewangelizacje, ale też stres. Jednak będąc razem możemy obserwować jak słuchacze reagują na tematy o emocjach.
Dla mnie ten czas to również takie zmaganie się ze wspomnieniami. Byliśmy w miejscowości gdzie stał dom moich dziadków, ze smutkiem stwierdziliśmy tam takie zmiany, że nie znaleźliśmy tego miejsca gdzie tata się urodził i wychowywał. Ale znaleźliśmy las w którym był cmentarz na którm był pochowany mój dziadek. Większość jest zniszczona i drzewa wyrosły, zostało tam tylko kilka nagrobków które świadczą, że tam był cmentarz. Wczoraj odwiedziliśmy rodzinę która po wojnie przygarnęłą tatę i babcię, jak wszystko stracili. Dziś, ja traktuję ich jak rodzinę i tak sami też zostaliśmy przyjęci. Od środy popołudnia pada deszcz ale i tak jesteśmy pod wrażeniem tego, że przychodzą ludzie i na seminaria i na koncerty z przesłaniem. Jeszcze dwa wieczory i wierzymy że i do tego się Pan przyzna. Dzięki za Wasze modlitwy.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza