poniedziałek, 8 października 2012

Po niedzieli

Lubię jesień chociażby ze względu na grzyby i jak na śniadanie jest jajecznica z świeżymi okazami (pychota!!!). Dzień przeleciał szybko w rodzinnym gronie. Wieczorne spotkanie na skype trochę w mniejszym gronie dlatego postanowiliśmy nie robić wyznaczonego tematu. Mariola podzieliła się paroma myślami które pojawiły się w związku z tematem  szkółki niedzielnej, odnośnie Sary która nie potrafiła uchwycić się Bożych obietnic odnośnie urodzenia syna. Jak ona bierze sprawy w swoje ręce, Bóg nie odzywa się do Abrahama prawie przez 13 lat. (1 Mż 16,16-17,1)  Drugim wersetem był fragment z Mt.13,58 "I nie uczynił tam wielu cudów z powodu ich niewiary". Tak zastanawialiśmy się wczoraj  i dalej o tym myślę, co to znaczy dla mnie na dziś. Mój brak zaufania do Boga i Jego obietnic może spowodować brak jego działania? A może bardziej, pozbawiam się doświadczania Jego Mocy w swoim życiu? Uświadamia mi to niesamowitą moją odpowiedzialność, za to co dzieje się nie tylko wokół mnie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza