poniedziałek, 28 lipca 2014

O radości na końcu

 Tak, o radości mówiłam w sobotę po zdziwieniu, który był tematem w piątek. Wcześniej był jeszcze wstyd, a nad zazdrością zastanawialiśmy się w czwartek. Ta właśnie radość, to wg mnie nie krótkotrwałe uczucie, ale styl życia, po tym jak dotarło do mnie że moje imię jest zapisane w niebie.
Osoby z Zelowa bardzo ciepło mnie żegnały. Usłyszałam wiele miłych słów, ale ja wiem że cała chwała należy się Ojcu w niebie, a ja jescze sporo mam do poprawienia. Oby tylko tematy które były przewodnie podczas codziennych newsów były inspiracją dla słuchaczy, do przemyśleń, do poprawienia relacji z Bogiem i ludźmi.
Teraz  parę dni w Tychach, odpoczynek owszem, ale też owoce do słoików, przetwory na zimę (Romek się realizuje), może jeszcze ogórki zakiszę? Na pewno odwiedzę też, na ile się da w te kilka dni, dzieci i znajomych. A w sierpniu do pracy, ale jakże bogatsza o przeżycia z Zelowa.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza