sobota, 11 stycznia 2014

Festiwal Nadziei Warszawa 14/15 VI 2014

Trzy dni spędzone na szkoleniu w Warszawie były taka zachętą, że coś się dzieje w naszym kraju pozytywnego. Ponad dwustu przedstawicieli różnych kościołów chrześcijańskich spotkało się w jednym miejscu by wspólnie zaangażować się w organizację ewangelizacji. Po mojej lewej stronie siedzieli katolicy, a po prawej ewangeliczni chrześcijanie. Dzięki Bogu że dla dobrej sprawy potrafimy zrobić coś razem. A wszystko to z powodu Ewangelizacji która ma mieć miejsce w Warszawie w dniach 14-15 czerwca. Zaproszeni  są wszyscy którzy mają chęć posłuchać Bożego słowa zwiastowanego przez Franklina Grahama ze Stowarzyszenia Billego Grahamaa. W Polsce inicjatywa nazywa się Festiwal Nadziei. Myślę, że będzie na ten temat więcej informacji wkrótce. Zapraszam na stronę: www.festiwalnadziei.pl

A wczorajszy wieczór spędziliśmy rozważając tekst z 1 listu do Tesaloniczan 5,23-28.  Tekst ten niesie dużo optymizmu i było to dobre podsumowanie wczorajszego dnia. Pełnego dowodów Bożej wierności. Zaczęło się od jednego z urzędów w którym myślałem, że po raz kolejny zostanę odesłany z kwitkiem gdy nagle z sąsiedniego biura wyszedł sąsiad i podał mi ręka na przywitanie. Wyszedłem z tego biura i miałem wszystko załatwione. Mogłem dziękować Bogu za Jego cud. Później mieliśmy bardzo zaskakujące spotkanie, gdzie znów Pan Bóg zadziwił nas pozytywnymi informacjami dotyczącymi naszej parafii. I wieczorem ten tekst mówiący : Wierny jest ten, który was powołuje; On też tego dokona. Dzięki Bogu z Jego obietnice i że mamy przywilej widzieć jak są aktualne.

niedziela, 5 stycznia 2014

Szkoła życia

Dzisiejsze popołudnie spędziliśmy w parafii w Chorzowie. Było to pierwsze spotkanie z cyklu "o rodzinie przymierza".  Patrząc na życie Abrahama mówiliśmy o jego lękach wzlotach i upadkach. Ale również  o Bożej wierności i jak wybawiał go i jego rodzinę z różnych opresji. Cenne było to, że uczestnicy włączyli się i dzielili swoimi doświadczeniami. Wracaliśmy pełni wdzięczności za tę społeczność. 

sobota, 4 stycznia 2014

Ducha nie gaście

Wczoraj mówiliśmy na grupie piątkowej o krótkim fragmencie z 1 Listu do Tesaloniczan 1 Tesaloniczan 5,19-22. Ducha nie gaście. Proroctw nie lekceważcie. Wszystko sprawdzajcie, co dobre przyjmujcie, od każdej postaci zepsucia trzymajcie się z dala (NT dla moderatorów).
Jeden z uczestników dał przykład porównując Ducha do płomienia świecy. Z jednej strony jest w nim niesamowita moc i doświadczamy tej mocy np. jak spróbujemy przybliżyć rękę do płomienia. Z drugiej strony jest niesamowicie delikatny i łatwo go zdmuchnąć, zgasić. Rozważaliśmy jak często nawet nie jesteśmy świadomi działania Ducha Świętego, jak wiele w nas obaw, krytycyzmu, braku wiary ale i wiedzy na ten temat. Mówiliśmy też o "trzymaniu się na baczność" czyli byciu czujnym. We współczesnym świecie, gdzie próbuje się zatrzeć granicę między tym co dobre i złe, szczególnie potrzebujemy Ducha Świętego, też po to by trzymać się dobrego i unikać złego. 4 wersety, a jak wiele treści!

środa, 1 stycznia 2014

Nie zapominaj wszystkich dobrodziejstw Jego

Czasami potrzebny jest nam czas, aby przemyśleć co jest dla nas ważne. Czasem nie daje się tego zrobić w jeden dzień. Fragment z którym wchodziłem w Nowy Rok to wersety z Psalmu 103 2-5 które zaczynają się od słów:"Błogosław duszo moja Panu". Nie ma lepszej recepty niż ta dana przez Dawida. Ale, żeby to było możliwe to potrzebna jest dobra pamięć o tym wszystkim co każdego dnia otrzymujemy. Życzę "Bożej radości" w Nowym Roku która jest pełna wdzięczności "Błogosław duszo moja Panu"

piątek, 27 grudnia 2013

Światło i cień

Światło i cień, tak mogę napisać o dniach które są za nami. Z jednej strony czas świąt, światło w postaci Chrystusa, czas cieszenia się dziećmi, tymi dużymi ale też, a może przede wszystkim tymi małymi. A z drugiej, odwiedziny w szpitalnej sali, kroplówki, spojrzenie szukające pocieszenia którego sama nie jestem w stanie dać. Wypowiadam: mamuś, będzie dobrze, ale słysząc siebie, nie poznaję swojego głosu, chyba nie wierzę w to co mówię. Wiem, że tylko Bóg może sprawić aby podawane lekarstwa mogły wreszcie zacząć działać. Tylko Bóg może pocieszyć.  
W połowie grudnia prowadząc Koło Pań w Tychach na temat: Boża Miłość, odkryłam że "grzejąc się" Bożą miłością, możemy podobnie do Pana Jezusa, nabierać sił do życia, wznosić się nad trudności. Kilka dni trwała euforia z odkrycia, teraz próbuję tego doświadczyć. I rzeczywiście Bóg okazuje się Wielki, Potężny w Mocy, Mądry - jak w wersecie który znalazł się przy moim talerzu na wigilijnym stole (Ps.147,5).
Ale w tym wszystkim są też naprawdę radosne chwile: wiadomość z Ukrainy: ubiegłoroczne paczki z prezentu pod choinkę wreszcie dotarły do koordynatorów i w najbliższych tygodniach wreszcie dotrą do dzieci. Np w okolicach Odessy zaplanowano ewangelizacje dla dzieci z rozdawaniem tych paczek w połowie stycznia. Jeszcze nie wiem w jakim stanie są kartony które przez rok były w magazynach celnych, wiem że słodycze pewnie są do zastąpienia nowymi, ale cała reszta czyli zabawki i odzież, mam nadzieję że się nadają aby sprawić dzieciom radość. Inną radością (przywilejem połączonym jednak ze stresem) było wystąpienie w cieszyńskim teatrze podczas Spotkania świątecznego w drugi dzień świąt. Wsparciem dla mnie byli Romek i Dorotka, jak dobrze mieć bliskich którzy rzeczywiście są blisko.

środa, 11 grudnia 2013

Po konferencji w Niemczech

Wróciłem z konferencji i wylądowałem w łóżku. Pomału wracam do zdrowia. Mam nadzieję, że nie zaraziłem kolegów którzy byli ze mną. Gościliśmy w ośrodku Oase Stentrop w Frodenbergu koło Unna na kolejnym spotkaniu w temacie ojcostwa. Nasi gospodarze mogli się pochwalić swoimi doświadczeniami które zdobywają od 1981r. Mogliśmy posłuchać i zobaczyć jak różnych form używają ale jak zawsze przede wszystkim chodzi o czas i relacje między ojcami i dziećmi. Teraz przede mną przygotowania do konferencji w marcu w Krakowie
Przez chorobę jeszcze nie widziałem wnuczki. 

wtorek, 3 grudnia 2013

Ale się działo!


   Już od wczoraj żyliśmy w napięciu. O 7 rano kiedy wyjeżdżaliśmy do Dzięgielowa nie mieliśmy pojęcia jak Pan Bóg poskłada te puzzle. Jak pozwoli że znajdą się odpowiedzi na te wszystkie niewiadome. A dziś o 21 wieczorem wołam: WOW dla Pana Boga! Ale od początku. Jak już pisałam o niewiadomych: po pierwsze, brakująca osoba do wyjazdu z projektu "ojcowskiego" który realizuje Romek. Jeden z mężczyzn odmówił wyjazdu na konferencję i Romek w wielkim zakłopotaniu dzwonił po wielu znajomych ojcach, którzy mogliby wziąć udział w tej zagranicznej konferencji, ale z marnym skutkiem, (a wyjazd już jutro wieczorem). Po drugie: brak informacji o terminie transportu prezentów do Rumunii. Czas nagli, Romek wyjeżdża, strażnicę OSP trzeba zwolnić, bo kolejny wynajmujący klient.... No i się zaczęło: najpierw znalazł się chłopak, który w mig załatwił sobie urlop na wyjazd z Romkiem. Potem wymiana maili ze stroną rumuńską co do transportu paczek, wiele, wiele pytań z tamtej strony i stoicka cierpliwość Romka by na te wszystkie pytania odpowiadać. W końcu ok 15 stanęło na tym że tir przyjeżdża jutro. Umówiliśmy się zatem z naszymi dziećmi że ich odwiedzimy i pobędziemy troszkę z naszym wnukiem. Wieczorem nie przypuszczaliśmy że nad ranem (o 5,15 - 3 grudnia) zostaniemy drugi raz dziadkami!!! Ale emocji!!! Rano tir już stał przed strażnicą. Zaczęło się pakowanie 182 kartonów. Nie było łatwo, bo przyjechał w połowie zapakowany, ale daliśmy, bardziej ci którzy nosili kartony i układali na naczepie, dali radę. Około godziny 11 wszystko było gotowe i 2669 prezentów pojechało do Rumunii. A ja do podliczeń. Zostało jeszcze posprzątanie strażnicy. Umówiłam się z najczęściej pomagającymi wolontariuszami przy tegorocznej akcji Prezentu pod choinkę. Uwinęli się w półtora godziny, by potem wspólnie poczęstować się pizzą, powspominać, trochę się pośmiać. Ogromną niespodzianką dla mnie było to, że otrzymałam od nich w doniczce gwiazdę betlejemską. Ogromna radość. Ale największą dla mnie radością było podzielenie się z nimi wszystkimi tym, że Pan Bóg dotrzymał słowo: doprowadził tą sprawę do końca ("Wołam do Boga Najwyższego, do Boga, który do końca doprowadzi sprawę moją."Ps.57,3). Uchwyciłam się tego wersetu 12 listopada kiedy rozpoczynałam finiszowanie akcji Prezent pod choinkę i była przede mną wtedy listopadowa konferencja dla kobiet w Jaworniku. A nawet się nie spodziewałam, że jeszcze w tym czasie będę uwielbiać Boga za nowo narodzoną wnuczkę. Panie Boże, jaka jestem szczęśliwa!